czwartek, 17 lipca 2014

#1 Trener

-Przecież to oczywiste, że jestem dziewczyną! Niezmiennie od 17 lat.. – lubię sobie czasem z lustrem porozmawiać. A niee stop! Lubię sobie czasem mówić do lustra bo cham mi nigdy nie odpowiada.. No to koniec z sucharami, trzeba zwijać się do szkoły.

Przeżyłam 7 lekcji więc teraz czas na najprzyjemniejszą część dnia, a mianowicie trening! Po całym dniu wysłuchiwania – Ej! Która godzina?, - Co teraz mamy?, - Ei, mogę odpisać?. Wiem, że to standard w każdej szkole no ale niektórzy ludzie serio zachowują się tak jakby zapomnieli z domu rozumu wziąć albo przynajmniej telefonu..  true story. No więc czas się odstresować. 
Jak zwykle na trening przybyłam jako pierwsza więc w samotności udałam się do szatni aby jak najszybciej się przebrać i mieć jak najwięcej czasu żeby poćwiczyć triki z piłką.

-No, no Pani Magdalena coraz lepsza! Niedługo sam Neymar będzie mógł się od Pani trików uczyć
-Jak zwykle mnie Pan wystraszył! Dziękuje bardzo za komplementy ale jak na razie poziomem gry nie dorównuje nawet najsłabszym piłkarzom z naszej ligi..
-Niech Pani nie będzie taka surowa dla siebie. Naprawdę ma Pani talent i jak najbardziej go Pani wykorzystuje. – Jak zwykle cegiełka na twarzy, no ale grzecznie podziękowałam za miłe słowa i wróciłam do mojego freestylu z piłką. Pan Wiesław zajmuje się naszym boiskiem i jak zwykle zasypuje mnie komplementami i jak zwykle jest jedynym obserwatorem moich dokonań.


-A Ty jak zwykle pierwsza - przywitał mnie z uśmiechem trener- również się do niego uśmiechnęłam i grzecznie przywitałam.
-No to skoro już tu jesteś to może pomożesz mi rozłożyć tor?
-Oczywiście
Szybko się z tym uwinęliśmy, a w między czasie zebrały się wszystkie dziewczyny i spokojnie mogliśmy zacząć trening. Na początek 4 kółeczka wokół boiska , koordynacyjny tor przeszkód, ćwiczenia w parach, strzały na bramkę i na koniec najlepsze czyli gra. Wychodziło mi wszystko wręcz idealnie jak nigdy. Zwykle jak mi dobrze szło w polu to nie mogłam sobie w bramkę trafić, a dziś strzeliłam 3 bramki w tym jedną naprawdę ładną aż się sama zdziwiłam.
Przed pójściem pod prysznic trener zaczął wygłaszać jedną ze swoich fascynujących przemów.
- Dziewczyny, jak dobrze wiecie już w najbliższą sobotę prawdopodobnie najważniejszy mecz sezonu! Walczymy o mistrza! Jeżeli pokonany Olimpie to zapewnimy sobie zwycięstwo! (…) Musimy pokazać, że jesteśmy najlepsi. Od każdej z was wymagam by dała z sobie 110%! TO JAK! DAMY RADĘ?!
-TAAAAAAAAK! Dokopiemy im! 
Jakiegoś przypadkowego słuchacza mogą śmieszyć takie kazania ale dla nas to jest naprawdę bardzo motywujące.

Czekając aż zwolni się jakiś prysznic poszłam do automatu po jakiegoś batonika żeby mieć wystarczająco energii na powrót do domu.
-Jezzzuu jak ja nienawidzę tego pieprzonego automatu! – Kopnęłam go z całej siły i ku mojemu zdziwieniu jakimś cudem wyleciał mój batonik! A więc jednak przemoc czasami popłaca.
-Ej , Ej co Ci ten biedny automat zrobił, że tak się nad nim znęcasz?
-Poza tym, że nie chciał mi dać mojego batonika to nic. A Trener jak zwykle podchodzi cicho jak kot! Kiedyś zawału przez Pana dostanę.
-Hahaha to postaram się chodzić głośniej bo szkoda by było stracić takiego zawodnika. No właśnie Magda liczę na ciebie w sobotę. Zagraj tak jak dzisiaj na treningu to dziewczyny z tamtej drużyny będą sikały po nogawkach. – Teraz to ja się zaśmiałam.
-To chyba był komplement więc dziękuje.- posłałam mu promienny uśmiech i schyliłam się po resztę, a on klepnął mnie w tyłek! Momentalnie się wyprostowałam i zdziwiona wpatrywałam się w jego twarz, a on tylko posłał mi cwaniacki uśmieszek, puścił oczko i poszedł. Co za frajer! Nie znałam go od tej strony! Wydawał się taki porządny i miał narzeczoną! Fakt jest młody i przystojny no ale to w końcu mój trener, a poza tym nigdy nie wdawałam się w relacje chłopak-dziewczyny bo wiem, że się do tego nie nadaje. Nigdy też nie byłam zakochana i nie wzdychałam do żadnego chłopaka jak większość dziewczyn. W ogóle cała ta miłość, zakochanie itd. to jest kompletnie obcy mi temat dlatego takie zachowanie trenera wywołało u mnie ogromne „wkurwienie” tak, że wściekła poszłam pod prysznic, olałam moją najlepszą kumpele i pojechałam do domu. Na następny trening nawet się nie wybierałam bo kompletnie nie wiedziałam jak miałbym się zachować, nikomu też o tym nie powiedziałam i ogólnie czułam się z tym beznadziejnie. Dopiero następnego dnia w szkole Kinga wzięła mnie na przesłuchanie.
-Co Ci się wczoraj stało? Wybiegłaś z szatni jak poparzona
-Nic się nie stało, jejku wkurzona byłam bo nic mi na treningu nie wychodziło..
-Coo? Na treningu wymiatałaś wiec weź mi tu nie ściemniaj i mów co się stało.
-Serio nic się nie stało!
-Dobra spoko, nie chcesz to nie mów..
-Nie no dobra powiem Ci ale kurde strasznie się tego wstydzę..
-Czego masz się wstydzić? Znam Cie na tyle dobrze, widziałam Cie już w niejednej kompromitującej sytuacji i Ty się mnie jeszcze wstydzisz? Hahaha, weź daj spokój i mów!
-Dobra, dobra nie wiem o jakich sytuacjach mówisz.. I nawet nie próbuj mi ich przypominać! :D No a ta sprawa too chodzi o naszego trenera…
-Noo powiesz to dzisiaj?
-No klepnął mnie w tyłek wczoraj koło automatu..
-Nasz trener?! Nie wierzę.. nie wygląda na takiego podrywacza, a przynajmniej nigdy się z tym nie ujawniał..
-No ja też uważałam go za porządnego kolesia.
-Nie przejmuj się tym to na pewno był jednorazowy wybryk i pewnie Cię dzisiaj przeprosi.
-Tylko, że ja nie idę na trening.
-Bo?
-Bo nie wiem jak mam się zachować, w ogóle trochę krępująca sytuacja nie sądzisz?
-No może i tak ale dziewczynoo! w sobotę mecz, musimy się do niego dobrze przygotować, a Ty jesteś fundamentem drużyny! Musisz iść na ten trening.
-Ale ja się wstydzę! Wiesz dobrze, że ja jestem niedoświadczona i nie mam pojęcia jak się w takich sytuacjach zachować..
-A ja pewnie jestem doświadczona? Jakbyś nie wiedziała to dokładnie tak jak Ty olewam wszystkich chłopaków.
-Hahhaaha no wiem, dobra walić to idę na trening, przecież nie mogę dać mu  tej satysfakcji :D
-No i to mi się podoba!



Na ostatniej lekcji w ogóle nie mogłam się skupić, w brzuchu szalało mi stado rozwścieczonych małp, a jedyne o czym marzyłam to pozbyć się zawartości mojego żołądka. Tak właśnie działa na mnie stres. Panicznie bałam się tego treningu, bałam się jego spojrzeń, bałam się, że coś do mnie powie i nie będzie to dotyczyło piłki nożnej..
-Co tu robić? Co tu robić? - zadawałam sb na okrągło to pytanie w myślach i niestety nie mogłam wymyślić żadnej odpowiedzi. 
Zadzwonił dzwonek sygnalizujący koniec lekcji, a ja zamarłam. Nie byłam w stanie się ruszyć. Dopiero Justyna wybudziła mnie z tego snu i z wielkim entuzjazmem powiedziała, że czas na trening. Zrobiłam tylko jakąś dziwną minę i zaczęłam pakować książki.
W drodze na trening pochłonięta byłam rozmową z dziewczynami i prawie zapomniałam o tym czego tak bardzo się bałam dopiero jak zobaczyłam budynek klubu wszystko wróciło. Nie mogę teraz stchórzyć w końcu nic się takiego nie stało.. 
Na pełnym luzie (no prawiee) wkroczyłam na teren klubu i od razu pobiegłam do szatni żeby tak długo jak to możliwe odwlec spotkanie z trenerem. No ale jak to mówi przysłowie "Co się odwlecze to nie uciecze"

------------------------------

Trochę mi zeszło z tym odcinkiem.. W sumie był już gotowy 2 dni temu ale zastanawiałam się czy wgl go dodać bo jak widać talentu pisarskiego to ja nie mam. No ale w końcu się zdecydowałam i liczę na wasze szczere opinie :) I przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne/ językowe itp bo polonistką to ja też chyba nie jestem :D 
Także do następnego! (chyba) 

3 komentarze:

  1. Mi tam się podoba jak piszesz i musisz pisać dalej i kropka :) przerwałaś w takim momencie, że zżera mnie ciekawość co ten trener jej tam powie...
    Mam nadzieję, że następny rozdział dodasz w miarę szybko ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojojoj, ale dziwna sytuacja :D :D :D
    Nie wiem, jak ja bym się zachowała, ale znając mnie (i mój cudowny charakter, if you know what i mean) pewnie przywaliłabym mu od razu przy tym automacie :)
    Bardzo fajnie piszesz i nawet nie myśl o niedodawaniu kolejnego rozdziału, bo cię zabiję (tak, to była groźba i tak, wiem, że groźby są karalne)
    Czekam na następny :*
    Zapraszam do mnie ♥
    http://francescfabregasblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwne zachowanie trenera. Rozdział mi się bardzo podoba i to jak piszesz również dlatego pisz szybko nowy i zapraszam do siebie na blogi jak możesz to informuj mnie o nowościach :)

    OdpowiedzUsuń