Tylko pojawiłam się na boisku od razu posłał mi ten cwaniacki
uśmieszek. Jak mnie to zirytowało! Zagotowałam się w środku ale nie dałam tego
po sobie poznać tylko obdarzyłam go lekceważącym spojrzeniem. Chyba spodziewał
się trochę innej reakcji sądząc po jego dziwnej minie. Uśmiechnęłam się w
duchu, że nie okazałam się mięczakiem i w jakiś sposób mu się postawiłam.
Podczas ćwiczeń zachowywał się całkowicie normalnie. Może
stwierdził, że jego zachowanie nie robi na mnie żadnego wrażenia i odpuścił?
Mam taką nadzieję. Choć niby już się tą
całą sytuacją nie przejmowałam to podczas treningu dawałam z siebie więcej niż
mogłam byle tylko mój mózg nie miał czasu na myślenie o niczym co nie jest
związane z piłką nożną. Po skończeniu nawet nie poszłam pod prysznic tylko od
razu stamtąd uciekłam. Całe szczęście przyjechałam skuterem bo gdybym musiała
wracać komunikacja miejską to byłby niezły kwas bo jak to po treningu cała się kleiłam
i śmierdziałam.
Ledwo zdążyłam zsiąść z skutera a już odezwał się mój telefon.
-Halo! - nawet nie spojrzałam kto dzwoni.
-Co Ty znowu taka wściekła? Dziś też wybiegłaś z tego treningu jak poparzona, nawet na mnie nie poczekałaś..
-Nie jestem wściekła. Wyszłam szybciej bo nie chciałam się na niego nigdzie natknąć, a Ty też przecież przyjechałaś skuterem więc po co miałam czekać?
-Może po prostu chciałam z Tb pogadać...
-Jutro w szkole będziemy miały dużo czasu na gadanie.
-Więc o tym, że miałaś iść ze mną po wyniki też zapomniałaś..- O Jezu! Naprawdę zapomniałam!
-O kurdee.. Kinga strasznie Cię przepraszam.. Na śmierć zapomniałam! I co z tymi wynikami?
-Nie ważne. Cześć
-Ej! Czekaaj, przepraszam noo..- niestety odpowiedziała mi całkowita cisza.
No kurwa super! Po prostu zajebiście! Obraziła się..
W sumie to się nie dziwię.. Kinga ma problemy z kręgosłupem i to badanie miało wykazać czy konieczny będzie zabieg i czy w ogóle będzie mogła nadal uprawiać piłkę nożną. Ale ze mnie przyjaciółka.. Ona zawsze ma dla mnie czas, zawsze mi pomaga, mogę na nią liczyć w każdej sytuacji a ja co? Raz mnie potrzebowała to nawaliłam! Jak mogłam o tym zapomnieć..
Wysłałam jej chyba z 10 wiadomości, dzwoniłam ale całkowicie mnie ignorowała. Naprawdę strasznie się o nią martwię. Wnioskując po tym jaki miała głos gdy do mnie dzwoniła na pewno nie jest dobrze. Muszę się z nią natychmiast zobaczyć.
-Mamuśś muszę jechać do Kingi..
-Chyba zwariowałaś.. Jest już 20, zanim tam dojedziesz to będzie 20.30 i nie będziesz po nocy na skuterze jeździła. Jeszcze coś Ci się stanie.
-Mamuś ale ja naprawdę muszę z nią teraz porozmawiać..
-Porozmawiać możecie przez telefon albo jutro w szkole.
-Tyle, że Kinga nie odbiera ode mnie telefonu.. Strasznie ją zawiodłam.. Dzisiaj odbierała te wyniki, a ja z nią nie poszłam. Muszę się dowiedzieć czy coś jest nie tak. Zostanę u niej na noc żeby nie wracać skuterem a jutro pójdziemy razem do szkoły.
-No dobra ale nawet nie myślcie o żadnych wagarach!
-Okej, Okej Kocham Cię!
Zabrałam tylko ciuszki na
jutro do szkoły no i plecak żeby mama się nie czepiała. Mam tylko nadzieję, ze
Kinga wpuści mnie chociaż do domu..
Dzwonię raz, drugi,
trzeci.. już myślałam, że nikt mi nie otworzy ale w końcu drzwi się uchyliły i
zobaczyłam w nich jak zwykle uśmiechniętą mamę Kingi.
-O, dobry wieczór Madziu.
Przepraszam, że musiałaś tyle czekać ale brałam kąpiel, a Kinga odkąd
przyjechała z treningu nie wychodzi z pokoju.. A co Ty tu robisz tak późno?
-Dobry wieczór. No właśnie
przyjechałam zobaczyć co z Kingą bo nie odbiera moich telefonów ani nie
odpisuje na esemesy.
-Co się z nią dzieje?
Stało się coś dzisiaj na tym treningu?
-Niee, nic się nie stało.
Pewnie Kinga ma gorszy dzień. Zaraz się dowiem o co chodzi- No pięknie Kinga
nawet mamie o tym nie powiedziała.
-Okej to Kinga jak już
mówiłam jest w swoim pokoju, idź do niej, a ja dokończę kąpiel. – gdy znowu o
tym wspomniała oblałam się lekkim rumieńcem. Kurde ale dlaczego? Może głupio mi
był, ze przerwałam jej tą kąpiel? No cóż mniejsza o to.
Stanęłam przed drzwiami do
jej pokoju zrobiłam dwa wdechy i zapukałam. Nikt się nie odzywał więc
postanowiłam wejść bez pozwolenia. Niby zawsze to robię ale dzisiaj wydawało mi
się to trochę nieodpowiednie.
-Heej, mogę? – zobaczyłam ja
leżącą na łóżku z słuchawkami na uszach. Być może dlatego nie odpowiadała albo
po prostu nie chciała. Podeszłam bliżej, chcąc nie chcąc musiała na mnie
spojrzeć.
-Co Ty tutaj robisz?
-Przyjechałam pogadać i
przeprosić.. Nie chciałam żeby tak wyszło. Martwię się o Ciebie i nie wiem jak
mogło mi to wypaść z głowy.. strasznie mi głupio bo Ty zawsze o mnie myślisz a
ja.. a ja spieprzyłam.
-Każdemu się mogło zdarzyć.
– a więc to nie przeze mnie siedzi tutaj sama, zapłakana..
-Co jest w tych wynikach?-
popatrzyła na mnie zaszklonymi oczami i się rozpłakała. Nie muszę chyba nawet
pisać, że od razu ją przytuliłam i zaczęłam pocieszać.
Gdy tylko się trochę
uspokoiła zapytałam ją jeszcze raz co jej jest.
-Mam przepuklinę
kręgosłupową. To niby nic tak poważnego ale w moim przypadku są jakieś
powikłania i jeżeli nie poddam się operacji to mogę stracić czucie od pasa w
dół.- Znowu się rozpłakała. Przytuliłam ją jeszcze mocniej, a sama nie mogłam w
to po prostu uwierzyć.. Wszystko podeszło mi do gardła i też chciałam się rozpłakać
ale nie mogłam. Muszę być twarda, motywować ją, a nie jeszcze bardziej dołować.
Ten wewnętrzny ból tak ścisnął mi gardło, że nie byłam w stanie nic
powiedzieć.. Siedziałyśmy długo w takim uścisku nie odżywając się do siebie. W
końcu pierwsza odezwała się Kinga.
-Nie stać mnie na taką operację.-
jej ciałem wstrząsnął dreszcz. Z zimna, a może znowu zaczęła płakać. Nie
wiedziałam co robić.. Co powiedzieć, jak jej pomóc.
-Już zawsze będę kaleką!-
Teraz to się dopiero rozpłakała.. Ja też nie wytrzymałam, starałam się ale nie
dałam rady. Jak to moja przyjaciółka ma jeździć na wózku inwalidzkim? Tak po
prostu ma zostać pozbawiona wszystkich marzeń? Nie pozwolę na to.
-Proszę Cię, nie poddawaj się
na samym wstępie.. Poradzimy sobie z tym! Tylko się nie poddawaj!- znowu zaczęłyśmy
płakać. W końcu Kinga usnęła, przykryłam ją kocem, a sama usiadłam na podłodze
i płakałam. Jak ja jej pomogę? Bożeee.. Kinga ma tyle planów, marzeń, celów do osiągnięcia.
Ma pasję którą chce rozwijać. Ona kocha football, nie można jej tego zabrać!
Pochyliłam się nad nią i
powiedziałam – Nigdy Cię nie zostawię i zrobię wszystko, naprawdę wszystko aby
Ci pomóc. Musisz w to uwierzyć..
---------------------------------------
Po pierwsze to strasznie przepraszam za takie opóźnienie. Rozdział pojawiłby się już w poniedziałek ale tak się wkurzyłam, że przez 3 dni nie napisałam ani słowa, a mianowicie już prawie skończyłam pisać odcinek, a tu nagle wyłączyli mi prąd. No po prostu myślałam, że umrę!
Przepraszam też za opóźnienia w czytaniu i komentowaniu waszych blogów.Nie miałam ostatnio wgl czasu na Internet. Obiecuję, że nadrobię to w ten weekend.
Co do odcinka to jest jaki jest, trochę krótki i nie o tym o czym miał być na początku ale już teraz mogę powiedzieć, że przeprawa z trenerem będzie w następnym :) I ten odcinek pojawi się już prawdopodobnie w niedzielę.
Na koniec chciałabym wam podziękować za te komentarze! Naprawdę bardzo motywujące. Dziekuję :*
Do następnego :)